Na pewno nic dobrego? Niekoniecznie. Chociaż hasło „wysoki cholesterol” od razu kojarzy się nam źle, to tak naprawdę może on szkodzić lub pomagać. Nie tylko sercu, ale i sprawności naszego umysłu.
Inaczej jest z „dobrym” cholesterolem (HDL) – ten niczym gąbka wciąga zły cholesterol przylegający do ścian naczyń krwionośnych i transportuje go do wątroby, gdzie możliwe jest usunięcie tego, co szkodliwe. Nie brakuje dowodów, że wyższy HDL chroni przed chorobami serca i naczyń, ale znane są też badania (np. przeprowadzone na Uniwersytecie Londyńskim) wskazujące, że pomaga dłużej zachować jasność umysłu i dobrą pamięć.
Dlatego fachowcy alarmują, aby nie tylko obniżać poziom złego cholesterolu, ale także starać się podwyższać ilość tego dobrego. Jak? Odpowiedź znamy chyba wszyscy. W obu przypadkach kluczem do sukcesu jest zdrowa dieta (bogata w ryby, błonnik, mniejsze porcje posiłków, ograniczenie tłuszczy nasyconych i soli) oraz aktywność fizyczna. Pozytywne efekty w krótkim czasie przynosi też rzucenie palenia. Od momentu ostatniego papierosa odnotowuje się duży wzrost stężenia dobrego cholesterolu we krwi w czasie krótszym niż trzy tygodnie (!) (badanie Biomarker Research). Uważa się, że palenie uszkadza białka odpowiedzialne za rozpad cholesterolu. Zrezygnowanie z papierosów powoduje, że zaczynają działać one prawidłowo i spełniają przypisaną im rolę, dzięki czemu powstaje więcej cząsteczek HDL.
Mózg potrzebuje cholesterolu do prawidłowego działania. Ważne jednak, by tłuszcze dostarczać w odpowiednich proporcjach i by były to zdrowe tłuszcze. Aby dowiedzieć się, czy mamy nad czym pracować, powinniśmy przynajmniej raz do roku zrobić lipidogram, który oceni nie tylko stężenie całkowite cholesterolu, ale także HDL i LDL.