Data ważności produktów spożywczych
„64 proc. Polaków nie rozróżnia informacji dotyczących daty ważności.
Polskie prawo reguluje kwestie bezpieczeństwa żywności i wymaga, by na opakowaniach produktów stosowane były dwa rodzaje oznakowania daty: termin przydatności do spożycia oraz data minimalnej trwałości.
One, jak widzicie na grafice, nie oznaczają tego samego. Brak tej świadomości sprawia, że przekroczenie terminu jest według raportu @bankizywnosci jednym z najczęstszych powodów wyrzucania jedzenia.
Może w czasie tego remanentu znajdziecie produkty, które spokojnie da się wciąż wykorzystać? Poszukajcie proszę.
I dajcie znać przy okazji, czy kurczowo trzymacie się daty ważności? Czy jednak bardziej ufacie swoim zmysłom. Co jesteście w stanie zjeść po terminie? A czego absolutnie nie dacie rady. Napiszcie” – pisze Sylwia Majcher na swoim profilu Instagramie.
Rolki
Zero waste – czego nie należy wyrzucać?
Chcesz wyrzucić jedzenie, którego termin ważności się skończył? Poczekaj, nie wszystko się tak szybko psuje! Przeczytaj, co robią inni.
„Podczas kupowania produktów w sklepie zawsze sprawdzam datę ważności. Ale jak już trafią do mojej kuchni, to ufam tylko własnym zmysłom (wącham, patrzę) staram się nie wyrzucać jedzenia, a kiedy się zdarza, to mam straszne wyrzuty sumienia. Dopiero zaczynam swoją drogę w kierunku niemarnowania i używania mniejszej ilości plastiku, nie zawsze się udaje… ale małymi krokami idę.”
„Ufam swoim zmysłom. Jogurt próbuję i wącham, a mleko zagotowuję.”
„Nie trzymam się tych dat. Sprawdzam zawsze, czy produkt jest jeszcze zdatny do zjedzenia. Zwłaszcza w kwestii nabiału nie sugeruję się datą na opakowaniu. Nawet tydzień po terminie są jeszcze ok, gdy dobrze są przechowywane.”
„Bez problemu zjadam warzywa czy owoce 'po terminie’, kiedy widzę, że nadal 'żyją’ i mają się świetnie. I w sumie do każdego produktu podchodzę w podobny sposób. Jeśli coś się przeterminowało z żywności – oglądam. Czy pleśni nie ma, czy zapach ok. I zjadam lub nie” – piszą użytkownicy.
Sylwia Majcher
„Codziennie piszę jak nie marnować” – mówi o sobie Sylwia Majcher, blogerka i autorka książek: „Gotuję, nie marnuję” oraz „Wykorzystuję, nie marnuję”. Blogerka tworzy też patenty i przepisy, dzięki którym zastanowisz się dwa razy zanim coś wyrzucisz do kosza.
Konto Sylwii Majcher na Instagramie obserwuje ponad 13 tys. osób. Popularność przyniosła blogerce nie tylko duża wiedza, ale i umiejętność przekazywania jej innym w łatwy sposób.
Rozwiń