Generalnie uważa się, że otyłość skraca życie i powoduje choroby. Można jednak dyskutować z tą tezą. Trafiłam na kilka dużych badań pokazujących, że waga nie jest wyznacznikiem zdrowia, nie ma też wpływu na długość życia. Szczupły nie oznacza zdrowy, otyły nie musi być chory. O co chodzi?
Sam fakt otyłości nie oznacza większego ryzyka śmierci. Choć trzeba podkreślić, że takie osoby mają generalnie większą szansę rozwoju chorób metabolicznych.
Główną rolę odgrywa właśnie to, czy jesteśmy „metabolicznie zdrowi” – czyli nie mamy cukrzycy, mamy wysoki poziom dobrego cholesterolu, niski trójglicerydów oraz unormowane ciśnienie. To w dużej mierze zależy od tego, czy się ruszamy. Problem jest wtedy, gdy otyłość występuje z nadciśnieniem, cukrzycą albo insulinoopornością. Druga sprawa to tłuszcz nagromadzony wokół brzucha – jest szczególnie groźny.
W European Heart Journal znajdziecie inne badanie – naukowcy sprawdzili informacje dotyczące ponad 43 tys. osób w latach 1979-2003. Dane dotyczyły stylu życia, odżywiania, stanu zdrowia, badano też krew i przeprowadzono test wysiłkowy. Połowa spośród osób z otyłością była całkowicie zdrowa. Osoby, które miały większą wagę, ale były fit, nie były narażone na przedwczesną śmierć bardziej niż osoby szczupłe. W porównaniu z innymi osobami otyłymi, miały także 38 proc. mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci.
Nie chcę usprawiedliwiać otyłości. Sęk w tym, aby bardziej uwrażliwić się na to, że to aktywność w dużym stopniu decyduje o zdrowiu. Jeśli jesteś szczupły, ale nie ruszasz się, to twój organizm może pracować nawet gorzej niż u osoby z nadmiarem kilogramów, ale jednak bardziej aktywnej. I o to tu chodzi.