Go to content

Czym jest spektrum nadmiernego jedzenia? „Mówimy o sytuacjach, w których człowiek nie potrafi powiedzieć ‘nie’”

„Badanie nałogów Polaków z 2022 r. wskazuje, że objadanie się jest już trzecim głównym nałogiem Polaków. Wspólnym mianownikiem jest trudność w samoregulacji” – mówi Mikołaj Choroszyński, psychodietetyk, założyciel i prezes fundacji FitMIND, która zajmuje się pomaganiem osobom z zaburzeniami odżywiania.

Posłuchaj artykułu Udostępnij
Wysłuchasz w 11 min

Anna Korytowska: Co składa się na spektrum nadmiernego jedzenia?

Mikołaj Choroszyński: Spektrum nadmiernego jedzenia obejmuje grupę zaburzeń, których wspólnym mianownikiem jest nadmierne spożywanie pokarmu. Może to być kompulsywne objadanie się, otyłość, zaburzenia odżywiania czy zachowania przypominające uzależnienie od jedzenia lub określonych grup produktów. Mówimy o sytuacjach, w których człowiek nie potrafi powiedzieć „nie” jedzeniu. Łączy je to, że jedzenie przestaje służyć zaspokajaniu głodu i odżywianiu organizmu, a zaczyna pełnić inne funkcje przede wszystkim regulowania emocji i napięcia.

Jak działa mechanizm spektrum nadmiernego jedzenia?

Każdy kęs niesie obietnicę choćby krótkiej ucieczki od zmęczenia, niewyspania, stresu, obowiązków czy problemów w pracy. Wystarczy jeden gryz, by na chwilę poczuć ulgę i poprawić sobie nastrój. To najprostszy sposób na złagodzenie napięcia, ale jednocześnie bardzo zgubny.

Z mojej praktyki wynika, że u podłoża tych zachowań leży przede wszystkim trudność w samoregulacji. Mam na myśli umiejętność dbania między innymi o podstawowe potrzeby biologiczne, które często spychamy na dalszy plan. Na przykład sen. Wielu moich pacjentów regularnie się nie wysypia, bo szkoda im czasu na odpoczynek. Zawsze jest coś do zrobienia. Tymczasem niedobór snu zwiększa apetyt, sprawia, że spada poziom hormonów sytości, a rośnie poziom hormonów odpowiedzialnych za odczuwanie głodu.

W Polsce zaburzenia odżywiania i kompulsywne objadanie się są nadal często bagatelizowane. Wiele osób postrzega je jako przejaw słabej woli albo pojedynczy epizod przejedzenia. Tymczasem to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie widać bólu emocjonalnego, z którym każdego dnia mierzy się osoba cierpiąca na takie zaburzenie.

Czy spektrum nadmiernego jedzenia pojawia się na określonym etapie życia, czy może towarzyszyć człowiekowi od najmłodszych lat?

To zależy od rodzaju zaburzenia. Otyłość dotyka dziś coraz młodszych osób, chorują na nią nawet kilkuletnie dzieci. Z kolei kompulsywne objadanie się i inne zaburzenia odżywiania częściej rozpoznajemy po 25. roku życia, choć oczywiście mogą pojawić się również wcześniej. Nie ma tutaj jednej reguły.

W jaki sposób zaburzenia ze spektrum wpływają na codzienne życie?

Mogą je zdominować. Pojawia się ogromny dyskomfort psychiczny, natrętne myśli o jedzeniu, a po kolejnych nieudanych próbach poradzenia sobie z problemem, poczucie winy i wstyd.

Pracuję z osobami, które mają już za sobą liczne próby diet, zmian nawyków czy odchudzania. Bardzo często okazują się one nieskuteczne, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z zaburzeniem odżywiania. Dla tych osób jedzenie jest sposobem regulowania emocji. Coraz częściej mówi się o zjawisku food noise, czyli nieustannym skupieniu uwagi na jedzeniu. Tymczasem życie powinno koncentrować się na relacjach, rodzinie, pasjach, pracy czy rozwoju. W przypadku osób zmagających się z nadmiernym jedzeniem to właśnie jedzenie staje się centrum codzienności.

Rolki



Czy wybory żywieniowe osób, które trafiają do pana, są podobne?

Pracuję z dużą grupą osób, których największą słabością są słodycze. Dla jednych będzie to czekolada, dla innych żelki czy lody. Część osób wybiera fast foody, a dla innych najważniejszy jest sam akt jedzenia i jego ilość. Zdarza się, że zaczynają od zdrowego obiadu czy kanapki, a kończą na przygotowaniu kolejnego posiłku z produktów znalezionych w szafce. Nie chodzi więc wyłącznie o to, co jedzą, ale dlaczego jedzą.

Przy kompulsywnym objadaniu się można dostrzec mechanizm podobny do uzależnienia. To trafne skojarzenie?

Tak. Badanie nałogów Polaków z 2022 r. wskazuje, że objadanie się jest już trzecim głównym nałogiem Polaków. W Fundacji FitMIND zajmujemy się również badaniem uzależnienia od jedzenia, które ma wiele wspólnego z otyłością i zaburzeniami odżywiania. Wspólnym mianownikiem jest właśnie trudność w samoregulacji. Do naszych specjalistów trafiają osoby, które wcześniej zmagały się z innymi uzależnieniami, rzuciły alkohol, papierosy czy inne substancje. Kiedy nie wiedzą, jak inaczej poradzić sobie z napięciem, zaczynają jeść. Zmienia się substancja, ale mechanizm pozostaje ten sam. Jeżeli jedzenie służy czemuś innemu niż zaspokojenie głodu i odżywienie organizmu, przestajemy słuchać sygnałów płynących z ciała. Nawet wtedy, gdy organizm mówi już dość.

Co dzieje się, gdy zaburzenia pozostają nieleczone?

Przede wszystkim znacząco obniża się komfort życia. Osoby zmagające się z tym problemem mają mniej energii, ponieważ ogromną część ich uwagi zajmuje jedzenie. Jeśli objadanie pojawia się głównie wieczorem lub w nocy, pogarsza się jakość snu, a niewyspanie jeszcze bardziej nasila apetyt. Tworzy się błędne koło. Długofalowo rośnie także ryzyko wielu chorób. W procesie samoregulacji najczęściej wybierane są produkty wysoko- lub ultraprzetworzone, bogate w kalorie. Badania pokazują, że jeśli stanowią one ponad 10 proc. codziennej diety, wzrasta ryzyko depresji, stłuszczenia wątroby, cukrzycy i wielu innych chorób. Jakość diety ma więc ogromne znaczenie dla zdrowia w dłuższej perspektywie.

Czy spektrum nadmiernego jedzenia dotyczy dziś coraz większej liczby osób?

Zdecydowanie tak. Być może jesteśmy już u szczytu tego zjawiska, a być może dopiero do niego zmierzamy. Jedno jest pewne, środowisko, w którym żyjemy, bardzo się zmieniło.

Tempo życia rośnie, pojawia się coraz więcej bodźców i napięcia. Obserwuję, że wiele osób przyzwyczaja się do funkcjonowania w ciągłym dyskomforcie i ignorowania sygnałów płynących z organizmu. Liczy się realizowanie zadań, odhaczanie kolejnych obowiązków i dowożenie wyników. W końcu jednak ciało mówi stop. Pacjenci często opisują stan „letargu”, w którym są tak wyczerpani, że ręce same sięgają po jedzenie, mimo że jeszcze kilka godzin wcześniej obiecywali sobie, że tego nie zrobią. Bez odpowiedniej terapii taki problem może trwać latami i stopniowo coraz bardziej niszczyć zdrowie.

Każdy kęs niesie obietnicę choćby krótkiej ucieczki od zmęczenia, niewyspania, stresu, obowiązków czy problemów w pracy. Wystarczy jeden gryz, by na chwilę poczuć ulgę i poprawić sobie nastrój. To najprostszy sposób na złagodzenie napięcia, ale jednocześnie bardzo zgubny.

Jak wygląda terapia osób zmagających się z nadmiernym jedzeniem?

Pracujemy w modelu skoncentrowanym na konkretnym zaburzeniu, dzięki czemu możemy zwiększyć skuteczność terapii. Naszym celem jest wyposażenie pacjenta w odpowiednie narzędzia w ciągu dziesięciu tygodni. Proces składa się z pięciu etapów.

Pierwszy to obserwacja. Uczymy się rozpoznawać, jakie potrzeby próbujemy zaspokoić jedzeniem, jeśli nie jest to głód. Zwykle wyłaniają się dwa lub trzy powtarzające się schematy.

Drugi etap to nauka zatrzymywania się. Między impulsem a sięgnięciem po jedzenie istnieje krótka chwila wolności. Chcemy ją wydłużyć, aby pojawiła się przestrzeń na świadomą decyzję.

Trzeci etap to odzyskanie kontroli. Pacjent uczy się decydować, co chce zjeść, ile chce zjeść i kiedy chce zjeść, zgodnie z własnymi potrzebami, a nie pod wpływem impulsu.

Czwarty etap to zmiana zachowania. Samo powiedzenie sobie przestaję się objadać nie wystarczy. Powstałe napięcie trzeba nauczyć się regulować w inny sposób, poprzez działania, które przynoszą przyjemność, regenerację i energię. Tylko wtedy zmiana ma szansę być trwała.

Ostatni etap to utrwalenie nowych nawyków. Przygotowujemy pacjentów na sytuacje kryzysowe. Tak jak podczas próbnej ewakuacji ćwiczymy, co zrobić w razie pożaru, tak tutaj uczymy się, jak reagować na potknięcia. Bo one się zdarzają. Najważniejsze jest nie to, żeby nigdy się nie przewrócić, ale żeby szybko wrócić na właściwą ścieżkę.

Jak zmienia się życie pacjentów po zakończeniu terapii?

Przede wszystkim pojawia się więcej radości, spokoju i satysfakcji z codzienności. Pacjenci uczą się uważności wobec siebie i budują lepszą relację z własnym ciałem. Co ciekawe, zmienia się także ich otoczenie. Pokazują partnerom, dzieciom i bliskim, że można funkcjonować inaczej. Stają się przykładem, że troska o siebie i zdrowe sposoby radzenia sobie z emocjami są możliwe.

Czy jako społeczeństwo jesteśmy dobrze wyedukowani w zakresie żywienia?

Przed nami wciąż bardzo dużo pracy. Jako fundacja realizowaliśmy projekt edukacyjny w szkołach, który poprzez elementy gry zachęcał dzieci do wybierania różnorodnych, zdrowych produktów. Program spotkał się z bardzo dobrym odbiorem i pomógł wielu dzieciom spróbować nowych produktów oraz spojrzeć na zdrowe jedzenie w pozytywny sposób. To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb. W Polsce zaburzenia odżywiania i kompulsywne objadanie się są nadal często bagatelizowane. Wiele osób postrzega je jako przejaw słabej woli albo pojedynczy epizod przejedzenia. Tymczasem to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie widać bólu emocjonalnego, z którym każdego dnia mierzy się osoba cierpiąca na takie zaburzenie. Nie widać również nieustannej walki z powracającymi zachowaniami i trudnymi decyzjami podejmowanymi każdego dnia.

 


Mikołaj Choroszyński – psychodietetyk, wykładowca, autor książek, twórca programu FitMIND, założyciel i prezes fundacji FitMIND a także właściciel szczęśliwego psa Aleksa. 

Powiązane tematy:

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.